Paring: KaiXing (ponad to elementy BaekYeola, HunHana i pseudo-KaiSoo)
Uwagi: AU
Trzeba w końcu zacząć kontynuować tą historię, zwłaszcza, że ostatnio mam sporo weny. Postanowiłam, że doprowadzę to opowiadanie do końca, a w międzyczasie może naskrobię też jakiegoś one shota. Mam kilka (a w zasadzie kilkanaście XD) zaczętych i nie mogę się przełamać, aby któregokolwiek z nich dokończyć :|
Co do fanficka, to akcja miała potoczyć się zupełnie inaczej, ale ostatecznie stwierdziłam, że taki rozwój wydarzeń będzie bardziej interesujący.
Mam nadzieję, że się spodoba ^^
"I am the best"
Rozdział II
Reszta lekcji upłynęła w miarę szybko. Kyungsoo nie był w naszej klasie, lecz na przerwach cały czas kręcił nie niebezpiecznie blisko nas. Domyśliłem się, że chodziło mu o Jongina i starałem się zignorować tę myśl, jednak ona cały czas nie dawała mi spokoju. Bałem się przyznać sam przed sobą, ale chyba zaczynałem być zazdrosny.
Kiedy ostatnia lekcja minęła, powolnym krokiem zszedłem po schodach w stronę szafek szkolnych. Kątem oka wypatrzyłem w korytarzu jakieś zamieszanie. Na tablicy ogłoszeń wisiał jakiś pokaźnych rozmiarów plakat, a wszyscy przechodzący tamtędy uczniowie zatrzymywali się i patrzyli na niego z nieukrywanym zainteresowaniem. Ciekawość wzięła nade mną górę i również ja podszedłem do całkiem dużego zbiorowiska. Tak jak podejrzewałem, plakat informował o szkolnym balu organizowanej przez samorząd uczniowski. Nigdy nie byłem fanem takich imprez. Zawsze kojarzyły mi się tylko z przepychem, hałasem, bandą dresiarzy przemycających alkohol i jeszcze głośniejszym hałasem. Nie miałem, więc najmniejszego zamiaru się tam wybierać. Kiedy już chciałem odejść poczułem szarpnięcie za rękaw marynarki. Odwróciłem się. Jakaś bezbarwna nadzieja podpowiadała mi, że być może to Jongin szarpnął mnie za rękaw, lecz zignorowałem ją. Tą osobą był Chanyeol. Obok niego stał Baek, który kurczowo trzymał się ramienia wyższego. Uśmiechnąłem się na powitanie.
- Idziesz? - spytał Yeol skinieniem głowy wskazując mi plakat z ogłoszeniem o balu.
- Chyba żartujesz - prychnąłem. - Dobrze wiesz, że imprezy nie są w moim stylu - uzupełniłem poprawiając torbę na ramieniu.
- Na tak - westchnął posępnie rudy ściskając dłoń Baekhyuna. - Jesteś taki sam jak Sehun. Lu mi ostatnio opowiadał jak trudno jest go wyciągnąć na jakąkolwiek imprezę. Jest po prostu odludkiem.
- Bywa - uciąłem. Jakoś nie miałem ochoty na rozmowę, a zwłaszcza w otoczeniu takiego tłumu.
- Masz jakieś plany na dzisiejsze popołudnie? - spytał niespodziewanie Baekhyun.
- Nie - odpowiedziałem szczerze. Każde moje popołudnie wyglądało tak samo: książki, książki, komputer, taniec, książki, książki, książki.
- Chcesz iść z nami na pizzę? - spytał Baekhyun uśmiechając się przekonująco.
- Um... kiedy? - spytałem starając się wymyślić jakąś dobrą wymówkę.
- Teraz. Od razu po szkole - odparł brunet wpatrując się we mnie swoimi oczami szczeniaka. Teraz rozumiałem dlaczego Chanyeol nigdy nie był w stanie mu czegokolwiek odmówić. Baekhyun miał niespotykany dar przekonywania.
- Decyduj się szybko. Jestem głodny - wciął się Yeol marszcząc nos.
- Okay, mogę iść - mruknąłem. - Ktoś jeszcze idzie z nami? - spytałem, kiedy byliśmy w połowie drogi wyjścia ze szkoły.
- Jongin i Kyungsoo - odpowiedział Chanyeol, a ja momentalnie ustałem. Obecność tych dwojga wróżyła dla mnie tylko nieprzyjemności. Jongin z pewnością będzie chciał na wszelkie sposoby popisać się przed Kyungsoo, a znając go, na pewno zrobi to kosztem mojej cierpliwości.
Wyszliśmy przed budynek szkoły i wolnym krokiem ruszyliśmy przez chodnik. Rozmawialiśmy trochę o kończącym się roku szkolnym, o wakacjach i wystawianych ocenach. Jongin i Kyungsoo dołączyli do nas kiedy byliśmy prawie pod samą pizzerią.
- Więc jednak udało wam się namówić Yixinga na wyjście z nami? - mruknął Kai uśmiechając się przebiegle.
- Idziesz? - spytał Yeol skinieniem głowy wskazując mi plakat z ogłoszeniem o balu.
- Chyba żartujesz - prychnąłem. - Dobrze wiesz, że imprezy nie są w moim stylu - uzupełniłem poprawiając torbę na ramieniu.
- Na tak - westchnął posępnie rudy ściskając dłoń Baekhyuna. - Jesteś taki sam jak Sehun. Lu mi ostatnio opowiadał jak trudno jest go wyciągnąć na jakąkolwiek imprezę. Jest po prostu odludkiem.
- Bywa - uciąłem. Jakoś nie miałem ochoty na rozmowę, a zwłaszcza w otoczeniu takiego tłumu.
- Masz jakieś plany na dzisiejsze popołudnie? - spytał niespodziewanie Baekhyun.
- Nie - odpowiedziałem szczerze. Każde moje popołudnie wyglądało tak samo: książki, książki, komputer, taniec, książki, książki, książki.
- Chcesz iść z nami na pizzę? - spytał Baekhyun uśmiechając się przekonująco.
- Um... kiedy? - spytałem starając się wymyślić jakąś dobrą wymówkę.
- Teraz. Od razu po szkole - odparł brunet wpatrując się we mnie swoimi oczami szczeniaka. Teraz rozumiałem dlaczego Chanyeol nigdy nie był w stanie mu czegokolwiek odmówić. Baekhyun miał niespotykany dar przekonywania.
- Decyduj się szybko. Jestem głodny - wciął się Yeol marszcząc nos.
- Okay, mogę iść - mruknąłem. - Ktoś jeszcze idzie z nami? - spytałem, kiedy byliśmy w połowie drogi wyjścia ze szkoły.
- Jongin i Kyungsoo - odpowiedział Chanyeol, a ja momentalnie ustałem. Obecność tych dwojga wróżyła dla mnie tylko nieprzyjemności. Jongin z pewnością będzie chciał na wszelkie sposoby popisać się przed Kyungsoo, a znając go, na pewno zrobi to kosztem mojej cierpliwości.
Wyszliśmy przed budynek szkoły i wolnym krokiem ruszyliśmy przez chodnik. Rozmawialiśmy trochę o kończącym się roku szkolnym, o wakacjach i wystawianych ocenach. Jongin i Kyungsoo dołączyli do nas kiedy byliśmy prawie pod samą pizzerią.
- Więc jednak udało wam się namówić Yixinga na wyjście z nami? - mruknął Kai uśmiechając się przebiegle.
- Gdybym wcześniej dowiedział się o tym, że się pojawisz z pewnością zmieniłbym zdanie - prychnąłem wywracając oczami, a Jongin zaśmiał się. Irytował mnie każdy jego ruch, każde słowo, a najbardziej irytował mnie jego śmiech.
Pizzeria okazała się dużym lokalem o ścianach w kolorze przygaszonej czerwieni. Nad każdym z okrągłych stolików wisiała ozdobna lampka. Okna były duże i zasłonięte do połowy czarnymi roletami, które broniły dostępu słońca do wnętrza. Całą piątką zasiedliśmy przy stoliku stojącym najbliżej okna i zaczęliśmy przeglądać kartę menu. Mi oczywiście przypadł zaszczyt siedzenia pomiędzy Kyungsoo a Baekhyunem. Do Baeka oczywiście nic nie miałem, ale byłem bardziej niż pewny, że D.O będzie starał się mnie w jakiś sposób upokorzyć. W końcu po krótkich naradach zdecydowaliśmy, że złożymy się na dużą pizzę z salami, pieczarkami, podwójnym serem i sosem czosnkowym. Podczas oczekiwania na nasze zamówienie zaczęliśmy rozmawiać tak, jak za starych dobrych czasów, kiedy nikt z nas za bardzo nie przejmował się nauką i mógł spędzać całe dnie na wypadach ze znajomymi.
- Jakie macie plany na wakacje? - spytał Baekhyun z zaciekawieniem spoglądając na każdego z osobna.
- Wyjeżdżam z rodzicami do Chin - odpowiedział Kyungsoo, a ja wywróciłem oczami. Każdy wiedział, że D.O pochodził z dość zamożnej rodziny i stać go było na to, by każde wakacje spędzać na wyjazdach.
- Ja planuję w końcu zabrać Chanyeola do domu mojej babci - rzekł Baekhyun uśmiechając się do rudego siedzącego obok niego. - Przyszedł chyba czas, aby ich sobie przedstawić.
- No tak - odparował Yeol nieśmiało się uśmiechając, a ja wyczułem, że pomysł wyjazdu do babci Baekhyuna niespecjalnie przypadł mu do gustu.
- Nie denerwuj się, Chan. U mojej babci jest fajnie! - rzekł beztrosko Baek lekko szturchając wyższego w ramię. - Yixing może to potwierdzić! Kiedyś przyjeżdżał ze mną do mojej babci co roku - dodał patrząc na mnie z uśmiechem. Owszem, lubiłem przyjeżdżać do babci Baekhyuna. Była bardzo miłą i spokojną osobą, a jej dom położony był w cichej okolicy z dala od gwaru miasta. Miejsce to z pewnością figurowało na pierwszej pozycji w liście "Moich ulubionych miejsc do spędzenia wakacji".
- Od początku wiedziałem, że lubisz towarzystwo starszych kobiet, Yixing - rzekł z przekąsem Jongin, a Kyungsoo wybuchnął śmiechem. Moje policzki oblały się czerwienią.
- Bardzo śmieszne - skomentowałem rzucając dwójce spojrzenie typu: "Wykończę was". Nie dokończyliśmy jednak naszej "pasjonującej" rozmowy, gdyż wysoka kelnerka w uniformie z logo pizzeri przyniosła nam nasze zamówienie, a my zabraliśmy się do jedzenia. Dodatkowo zamówiliśmy również zimną colę, która była idealnym napojem do gorącej, parującej jeszcze pizzy.
- A jakie ty masz plany na wakacje, Jongin? - spytał nagle Kyungsoo zerkając na bruneta, który kończył właśnie drugi kawałek.
- Nic szczególnego - odpowiedział. - Przez większość wakacji pewnie będę w domu. Dopiero później wyjeżdżam na obóz taneczny - rzekł z lekkością, a ja poczułem, jak kęs pizzy staje mi w gardle.
- Tylko nie mów, że też jedziesz na ten obóz w Busan - rzekłem słabym głosem. Wszystkie oczy zwróciły się ku mnie.
- Ty... też jedziesz? - spytał Kai, a ja wolno pokiwałem głową nie będąc w stanie wydusić z siebie odpowiedzi. Przez chwilę między nami panowała krępująca cisza, a ja czułem jak wszyscy wokół wymieniają zdumione spojrzenia.
- Współczuję wam - rzekł w końcu Chanyeol popijając swoją colę. - Nie dość, że rywalizujecie na co dzień w szkole, to dodatkowo będziecie musieli się z sobą użerać w wakacje.
- Nie będzie tak źle - rzekł Jongin machając lekceważąco ręką. Spojrzałem na niego zdziwiony. Jeszcze nigdy nie podejrzewałem, że w takiej sytuacji mógłby powiedzieć coś tak absurdalnego.
- Będzie okropnie - prychnął pod nosem Kyungsoo, a ja miałem ochotę wylać na niego sos.
- To tylko dwa tygodnie. Wytrzymacie - rzekł Baekhyun uśmiechając się ciepło. Odwzajemniłem uśmiech, choć w tej chwili miałem ochotę przybrać mój pokerowy wyraz twarzy. Przez kolejne kilka minut każdy zajęty był jedzeniem, a ja miałem czas, by przemyśleć w jak beznadziejnej sytuacji się znajduję. Prawie co roku jeździłem na obozy taneczne. Taniec był moją największą pasją i wiedziałem, że idę w dobrym kierunku, by w przyszłości osiągnąć sukces. Jeżdżąc na obozy starałem się być jeszcze lepszy niż na co dzień w zaciszu sali treningowej w studiu tańca, do którego, na nieszczęście, chodził również Jongin. Muszę przyznać, że dobrze tańczył i widać było, że miał potencjał, jednak nie lubiłem go tak bardzo, że zauważałem w nim jedynie same wady. Szybko zaczęliśmy rywalizować również w tańcu. Byliśmy mniej więcej na tym samym poziomie, jednak byłem pewny, że tańczę lepiej od zadufanego w sobie Kim Jongina, który, wbrew temu co mówi o nim większość ludzi, nie jest we wszystkim najlepszy.
- Idziecie na bal na koniec roku? - zagadnął Chanyeol, kiedy z naszej pizzy zostały jedynie okruszki.
- Nie wiem - odparł z lekkością Jongin. - W sumie mógłbym pójść, jeżeli znalazłbym parę - dodał drapiąc się w ramię.
- Zawsze możemy iść razem - rzekł nagle Kyungsoo, a ja poczułem jak tak, jakby ktoś uderzył mnie młotkiem w tył głowy. Wszyscy spojrzeli na D.O z zainteresowaniem i zdziwieniem w oczach. Wszyscy z wyjątkiem mnie. Czułem się zbyt zakłopotany by spojrzeć na chłopaka, który chwilę temu zaproponował chłopakowi, którego nienawidziłem wspólne wyjście na bal.
- Um... dobra, ale sam jeszcze nie wiem czy będę szedł - odpowiedział po krótkiej chwili namysłu Jongin, a ja zerknąłem na niego. Dlaczego w tej chwili wyglądał na tak zakłopotanego? Przecież widać było, że Kyungsoo za wszelką cenę próbował walczyć o jego względy. Jak Kai w ogóle mógł tego nie zauważyć?
- A ty idziesz, Yixing? - spytał mnie nagle Baekhyun zabawnie przechylając głowę w bok. Odkaszlnąłem czując, że do tej pory wstrzymywałem powietrze w płucach.
- Nie - odpowiedziałem.
- Czemu? - spytał z zaciekawieniem Chanyeol.
- Bo nie chcę - odparłem wywracając oczami. Czułem na sobie wzrok Kyungsoo i powstrzymywałem się, żeby nie powiedzieć w jego stronę czegoś obraźliwego. Wiedziałem jednak, że wtedy tylko pogorszę swoją sytuację.
- To dlatego, że nie masz pary? - spytał nagle Kyungsoo patrząc na mnie wyzywająco. To pytanie zaskoczyło mnie tak bardzo, że poczułem dreszcz przebiegający mi po plecach. Nie spodziewałem się, że Kyung będzie tak desperacko próbował mi dogryźć.
- Co cię to interesuje? - prychnąłem.
- Jeśli jesteś zazdrosny o Jongina, to mogę ci go odstąpić - rzekł z irytującym uśmiechem na twarzy. Wiedziałem, że chciał mnie sprowokować, a co gorsze, udało mu się.
- Nie poszedłbym z nim nawet, gdyby był ostatnim człowiekiem na ziemi - westchnąłem. Kyungsoo znów przybrał swój wyzywający uśmiech.
- Serio? - mruknął. - Wydaje mi się, że ostatnio patrzysz na niego w szczególny sposób.
- Przynajmniej nie próbuję desperacko zwrócić na siebie jego uwagi! - warknąłem głośniej niż zamierzałem. Kyungsoo zmierzył mnie poirytowanym spojrzeniem i zmarszczył czoło. Nie spodziewał się takiego ciosu.
- Uspokójcie się - przerwał nam Baekhyun. - Nie spotkaliśmy się tu, aby się kłócić. Porozmawiajmy na spokojnie, okay?
- Baek ma rację - poparł go Chanyeol. Spojrzałem na Kyungsoo z nieukrywaną wyższością. W porównaniu ze mną miał o wiele więcej szans u Jongina, więc dlaczego obawiał się, że to ja uwiodę obiekt jego westchnień? Zupełnie jakby ludzie tego typu mnie interesowali.
- Yixing sam prowokuje mnie do kłótni - westchnął Kyungsoo przybierając minę niewiniątka.
- Ja? To ty ciągle próbujesz się popisać przed Jonginem dogryzając mi! - wypaliłem czując gniew palący mnie od wewnątrz. Wszyscy naraz spojrzeliśmy na Kaia, który w skupieniu wsłuchiwał się w nasze słowa z obojętnym wyrazem twarzy.
- Przestań! Wiem, że jesteś zazdrosny, bo podczas, gdy każdy ma swoją parę, ty ciągle jesteś sam! - rzekł jadowitym tonem Kyungsoo, a ja poczułem ból. Trafił w samo sedno. Chłopak nie zamierzał mnie jednak oszczędzać i zaraz po raz kolejny wbił we mnie zimne spojrzenie zaczynając swój słowny atak. - Zastanawiałeś się kiedyś czemu nikt nie chce z tobą być? To wszystko przez twój charakter. Wydaje ci się, że ciągle musisz wygrywać. Pokazujesz wszystkim, że we wszystkim jesteś najlepszy, a tak naprawdę jesteś jednym wielkim zerem!
- Kyungsoo, przestań! - przerwał mu Baekhyun, lecz chłopak nie zamierzał go słuchać.
- Myślisz o sobie jak o kimś kto umie więcej niż inny, a w rzeczywistości jesteś jeszcze gorszy. To twoje wyobrażenie siebie cię niszczy! Nikt nie chciałby być z kimś takim!
- Dosyć! - warknął Jongin i szarpnął Kyungsoo za ramię. Chłopak zwrócił głowę w jego kierunku z buntowniczym wyrazem twarzy. Czułem się tak upokorzony, że miałem ochotę zapaść się pod ziemię i zostać zapomnianym przez ludzi. Wyraz twarzy Jongina wyrażał oburzenie i gniew. Czyżby on nie zgadzał się z przekonaniami swojego najlepszego przyjaciela?
- Przesadziłeś, Kyung - rzekł chłodnym głosem Chanyeol i oczy wszystkich zwróciły się na mnie. Miałem ochotę się rozpłakać, nie chciałem jednak okazywać swoich słabości. Wstałem z miejsca głośno odsuwając krzesło.
- Dzięki - rzuciłem cicho w stronę Baekhyuna i Chana, po czym szybkim krokiem skierowałem się ku drzwiom zarzucając torbę na ramię. Usłyszałem także jak ktoś podrywa się z miejsca i rusza za mną, lecz ja byłem już daleko od stolika. Drzwi zamknęły się za mną z charakterystycznym pyknięciem, a ja ruszyłem jeszcze szybciej przed siebie. Czy Kyungsoo miał rację? Naprawdę byłem aż tak narcystyczny? Czy ludzie naprawdę mnie tak postrzegali? Dotychczas widziałem Jongina jako zadufanego w sobie człowieka, który sądzi, że jest mistrzem w każdej dziedzinie, a dziś Kyungsoo zakomunikował mi w niezbyt przyjemny sposób, że to właśnie ja jestem takim typem. Czułem upokorzenie i ból mieszający się z gniewem. Może Kyungsoo naprawdę miał rację? Może to dlatego nigdy jeszcze nie byłem w żadnym związku, nie ważne jak bardzo pragnąłem się zakochać? Podczas, gdy wszyscy mieli swoje pary, ja miałem tylko siebie.
- Yixing! - usłyszałem nagle za sobą czyjeś wołanie. Głos ten rozpoznałem aż za dobrze. Przyśpieszyłem kroku zmierzając w uliczkę za zakrętem. W promieniach zachodzącego słońca wszystkie ulice wyglądały tak samo. Nagle poczułem szarpnięcie za rękę, a potem dotyk czyjejś dłoni na ramieniu okrytym koszulą i zimną ścianę budynku pod plecami. Dopiero potem dotarło do mnie co się dzieje. Rozpoznałem zapach perfum Jongina i dotyk jego dłoni na moich ramionach, kiedy stałem oparty o ścianę jednego z ceglanych budynków w mało uczęszczanej uliczce. Wokół praktycznie nie było żywej duszy, za wyjątkiem kilku kotów kręcących się wokół chodnika.
- Yixing... - zaczął spokojnym tonem Jongin, lecz przerwałem mu wyrywając się.
- Zostaw mnie - rzekłem wzdychając głęboko i starając się odejść, lecz Kim był dużo silniejszy ode mnie i przyciśnięcie mnie z powrotem do ściany nie było dla niego problemem.
- Posłuchaj mnie! - powiedział ostrym głosem nachylając się. Zapach jego perfum stał się jeszcze bardziej intensywny. Był jak narkotyk, który sprawił, że przestałem się szarpać i wbiłem wzrok w twarz wyższego bruneta.
- Niby czemu mam cię posłuchać? Dość się już dziś dowiedziałem - parsknąłem.
- Kyungsoo nie chciał tego powiedzieć - rzekł znów Jongin mocniej przyciskając moje nadgarstki do chropowatej powierzchni ściany.
- Przestań! To boli! - syknąłem z zaciśniętymi zębami czując ból rozchodzący się od nadgarstków, aż po ramiona. Jongin poluźnił uścisk wokół moich przegub, wbijając we mnie zimne spojrzenie. Odwróciłem wzrok. To wszystko przez niego. Nawet jeżeli istotnie byłem taki, jakim nazwał mnie Kyungsoo, to właśnie przez Kaia się taki stałem!
- Kyungsoo nie chciał tego powiedzieć - rzekł poważnym głębokim wzrokiem, a ja jedynie zerknąłem na niego przez ułamek sekundy skupiając się na jego hipnotyzującym spojrzeniu.
- Ale powiedział - wysyczałem znów próbując się wyrwać, w efekcie czego, Jongin znów mocniej chwycił moje nadgarstki.
- Przepraszam za niego. Nie wiedział co mówi - powiedział znów brunet przepraszającym tonem.
- Nie przepraszaj - burknąłem. - Każdy powinien odpowiadać za swoje czyny.
- Wiem, ale... - Jongin zwiesił głos dostrzegając Baekhyuna i Chanyeola wychodzących z przeciwległej uliczki. Po moich plecach przebiegł dreszcz. Gdyby nie Jongin już dawno byłbym w domu.
- Zostaw go, Kai - rzekł Baekhyun wbijając we mnie zatroskane spojrzenie. Brunet posłuchał go i delikatnie puścił mnie, powoli cofając się w tył. Rozmasowałem bolące nadgarstki, czując jak Baek kładzie dłoń na moim ramieniu.
- Yixing... nie przejmuj się nim - rzekł Byun z pocieszającym uśmiechem. Spojrzałem na niego, lecz nie mogłem się zmusić nawet do minimalnego uśmiechu.
- Kyungsoo nie chciał tego powiedzieć - powtórzył po raz trzeci Jongin.
- Powtarzasz się - uciąłem.
- Przepraszam cię za niego!
- Każdy powinien odpowiadać za swoje czyny - powiedziałem przez zaciśnięte zęby. Cała trójka wymieniła zdziwione spojrzenia. Poczułem jak dłoń Baekhyuna zsuwa się z mojego ramienia, a ja nie zastanawiając się długo ruszyłem szybkim krokiem przed siebie.
- Yixing! - zawołał nagle za mną Jongin, a ja odwróciłem się, choć cholernie chciałem już być w domu. Wpatrywałem się w niego wyczekująco.
- Ty też się powtarzasz - rzekł spokojnym głosem nie wyrażając żadnych uczuć. Prychnąłem cicho. Tak bardzo go nie lubiłem. Dlaczego Bóg starał mnie towarzystwem takiej osoby? Nie wiedziałem już kto jest gorszy: Kai, czy Kyungsoo? Miałem jednak wrażenie, że ta para na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako: "Najbardziej nieprzyjemne osoby, jakie kiedykolwiek poznałem".
Kiedy wracałem zachodzące słońce powoli chowało się poza horyzont. Wszedłem do domu trzaskając głośno drzwiami, a moja mama jak na zawołanie zaraz wynurzyła się z kuchni.
- Coś się stało, skarbie? Wróciłeś dzisiaj później niż zwykle - zauważyła.
- Byłem na pizzy z... kolegami - odparłem markotnym tonem i zdjąłem buty.
- Och, to naprawdę dobrze, że w końcu zacząłeś gdzieś wychodzić. Jeżeli dalej będziesz całymi dniami przesiadywał w domu wyrośniesz na odludka - rzekła tonem znawcy. Wywróciłem oczami i bez słowa skierowałem się do swojego pokoju. Był on całkiem dużym pomieszczeniem o ścianach w barwie jasnej szarości. Na samym środku stało moje łóżko zasłane schludnie narzutą w biało-niebieskie pasy. Na podłodze znajdowała się ciemna posadzka i mały, zielony, kudłaty dywanik. Po lewej stornie stało moje biurko, a dokładnie nad nim znajdowało się kwadratowe okno. Po prawej stronie przy łóżku stał mały biały stolik nocny, a dalej przy prawej ścianie znajdowała się duża szafa i komoda wykonane z ciemnego drewna tego samego koloru. Zrzuciłem marynarkę od mundurka na obrotowe krzesło przy biurku i przelotnie zerknąłem na moje odbicie w lustrze wiszącym na drzwiach. Wyglądałem... źle. Roztrzepane kosmyki włosów układały się na mojej głowie w coś na kształt ptasiego gniazda, moja koszula była pognieciona a mój wyraz twarzy ukazywał jedynie zmęczenie. Wyglądałem żałośnie. Ułożyłem się wygodnie na łóżku biorąc na kolana laptopa. Zamierzałem zapomnieć o wydarzeniach dzisiejszego dnia w bardzo prosty sposób - siedzieć w sieci tak długo, aż w końcu pamięć sama zacznie się kasować. Zaczesałem palcami rozwaloną grzywkę opadającą mi na czoło i zalogowałem się na Facebook'u. Sam nie wiem dlaczego. Po prostu zalogowanie się na ten portal społecznościowy było dla mnie w pewnym sensie rytuałem. Otworzyłem kolejną kartę i już miałem podłączyć słuchawki i puścić muzykę, gdy nagle dotarł do mnie sygnał wiadomości z Facebook'a. Zaintrygowany tym zajrzałem na stronę. Oczekiwałem, że to raczej zatroskany Baek napisał do mnie, by sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku, lecz to co zobaczyłem sprawiło, że poczułem dreszcze.
Wiadomość była od Kyungsoo.
Pizzeria okazała się dużym lokalem o ścianach w kolorze przygaszonej czerwieni. Nad każdym z okrągłych stolików wisiała ozdobna lampka. Okna były duże i zasłonięte do połowy czarnymi roletami, które broniły dostępu słońca do wnętrza. Całą piątką zasiedliśmy przy stoliku stojącym najbliżej okna i zaczęliśmy przeglądać kartę menu. Mi oczywiście przypadł zaszczyt siedzenia pomiędzy Kyungsoo a Baekhyunem. Do Baeka oczywiście nic nie miałem, ale byłem bardziej niż pewny, że D.O będzie starał się mnie w jakiś sposób upokorzyć. W końcu po krótkich naradach zdecydowaliśmy, że złożymy się na dużą pizzę z salami, pieczarkami, podwójnym serem i sosem czosnkowym. Podczas oczekiwania na nasze zamówienie zaczęliśmy rozmawiać tak, jak za starych dobrych czasów, kiedy nikt z nas za bardzo nie przejmował się nauką i mógł spędzać całe dnie na wypadach ze znajomymi.
- Jakie macie plany na wakacje? - spytał Baekhyun z zaciekawieniem spoglądając na każdego z osobna.
- Wyjeżdżam z rodzicami do Chin - odpowiedział Kyungsoo, a ja wywróciłem oczami. Każdy wiedział, że D.O pochodził z dość zamożnej rodziny i stać go było na to, by każde wakacje spędzać na wyjazdach.
- Ja planuję w końcu zabrać Chanyeola do domu mojej babci - rzekł Baekhyun uśmiechając się do rudego siedzącego obok niego. - Przyszedł chyba czas, aby ich sobie przedstawić.
- No tak - odparował Yeol nieśmiało się uśmiechając, a ja wyczułem, że pomysł wyjazdu do babci Baekhyuna niespecjalnie przypadł mu do gustu.
- Nie denerwuj się, Chan. U mojej babci jest fajnie! - rzekł beztrosko Baek lekko szturchając wyższego w ramię. - Yixing może to potwierdzić! Kiedyś przyjeżdżał ze mną do mojej babci co roku - dodał patrząc na mnie z uśmiechem. Owszem, lubiłem przyjeżdżać do babci Baekhyuna. Była bardzo miłą i spokojną osobą, a jej dom położony był w cichej okolicy z dala od gwaru miasta. Miejsce to z pewnością figurowało na pierwszej pozycji w liście "Moich ulubionych miejsc do spędzenia wakacji".
- Od początku wiedziałem, że lubisz towarzystwo starszych kobiet, Yixing - rzekł z przekąsem Jongin, a Kyungsoo wybuchnął śmiechem. Moje policzki oblały się czerwienią.
- Bardzo śmieszne - skomentowałem rzucając dwójce spojrzenie typu: "Wykończę was". Nie dokończyliśmy jednak naszej "pasjonującej" rozmowy, gdyż wysoka kelnerka w uniformie z logo pizzeri przyniosła nam nasze zamówienie, a my zabraliśmy się do jedzenia. Dodatkowo zamówiliśmy również zimną colę, która była idealnym napojem do gorącej, parującej jeszcze pizzy.
- A jakie ty masz plany na wakacje, Jongin? - spytał nagle Kyungsoo zerkając na bruneta, który kończył właśnie drugi kawałek.
- Nic szczególnego - odpowiedział. - Przez większość wakacji pewnie będę w domu. Dopiero później wyjeżdżam na obóz taneczny - rzekł z lekkością, a ja poczułem, jak kęs pizzy staje mi w gardle.
- Tylko nie mów, że też jedziesz na ten obóz w Busan - rzekłem słabym głosem. Wszystkie oczy zwróciły się ku mnie.
- Ty... też jedziesz? - spytał Kai, a ja wolno pokiwałem głową nie będąc w stanie wydusić z siebie odpowiedzi. Przez chwilę między nami panowała krępująca cisza, a ja czułem jak wszyscy wokół wymieniają zdumione spojrzenia.
- Współczuję wam - rzekł w końcu Chanyeol popijając swoją colę. - Nie dość, że rywalizujecie na co dzień w szkole, to dodatkowo będziecie musieli się z sobą użerać w wakacje.
- Nie będzie tak źle - rzekł Jongin machając lekceważąco ręką. Spojrzałem na niego zdziwiony. Jeszcze nigdy nie podejrzewałem, że w takiej sytuacji mógłby powiedzieć coś tak absurdalnego.
- Będzie okropnie - prychnął pod nosem Kyungsoo, a ja miałem ochotę wylać na niego sos.
- To tylko dwa tygodnie. Wytrzymacie - rzekł Baekhyun uśmiechając się ciepło. Odwzajemniłem uśmiech, choć w tej chwili miałem ochotę przybrać mój pokerowy wyraz twarzy. Przez kolejne kilka minut każdy zajęty był jedzeniem, a ja miałem czas, by przemyśleć w jak beznadziejnej sytuacji się znajduję. Prawie co roku jeździłem na obozy taneczne. Taniec był moją największą pasją i wiedziałem, że idę w dobrym kierunku, by w przyszłości osiągnąć sukces. Jeżdżąc na obozy starałem się być jeszcze lepszy niż na co dzień w zaciszu sali treningowej w studiu tańca, do którego, na nieszczęście, chodził również Jongin. Muszę przyznać, że dobrze tańczył i widać było, że miał potencjał, jednak nie lubiłem go tak bardzo, że zauważałem w nim jedynie same wady. Szybko zaczęliśmy rywalizować również w tańcu. Byliśmy mniej więcej na tym samym poziomie, jednak byłem pewny, że tańczę lepiej od zadufanego w sobie Kim Jongina, który, wbrew temu co mówi o nim większość ludzi, nie jest we wszystkim najlepszy.
- Idziecie na bal na koniec roku? - zagadnął Chanyeol, kiedy z naszej pizzy zostały jedynie okruszki.
- Nie wiem - odparł z lekkością Jongin. - W sumie mógłbym pójść, jeżeli znalazłbym parę - dodał drapiąc się w ramię.
- Zawsze możemy iść razem - rzekł nagle Kyungsoo, a ja poczułem jak tak, jakby ktoś uderzył mnie młotkiem w tył głowy. Wszyscy spojrzeli na D.O z zainteresowaniem i zdziwieniem w oczach. Wszyscy z wyjątkiem mnie. Czułem się zbyt zakłopotany by spojrzeć na chłopaka, który chwilę temu zaproponował chłopakowi, którego nienawidziłem wspólne wyjście na bal.
- Um... dobra, ale sam jeszcze nie wiem czy będę szedł - odpowiedział po krótkiej chwili namysłu Jongin, a ja zerknąłem na niego. Dlaczego w tej chwili wyglądał na tak zakłopotanego? Przecież widać było, że Kyungsoo za wszelką cenę próbował walczyć o jego względy. Jak Kai w ogóle mógł tego nie zauważyć?
- A ty idziesz, Yixing? - spytał mnie nagle Baekhyun zabawnie przechylając głowę w bok. Odkaszlnąłem czując, że do tej pory wstrzymywałem powietrze w płucach.
- Nie - odpowiedziałem.
- Czemu? - spytał z zaciekawieniem Chanyeol.
- Bo nie chcę - odparłem wywracając oczami. Czułem na sobie wzrok Kyungsoo i powstrzymywałem się, żeby nie powiedzieć w jego stronę czegoś obraźliwego. Wiedziałem jednak, że wtedy tylko pogorszę swoją sytuację.
- To dlatego, że nie masz pary? - spytał nagle Kyungsoo patrząc na mnie wyzywająco. To pytanie zaskoczyło mnie tak bardzo, że poczułem dreszcz przebiegający mi po plecach. Nie spodziewałem się, że Kyung będzie tak desperacko próbował mi dogryźć.
- Co cię to interesuje? - prychnąłem.
- Jeśli jesteś zazdrosny o Jongina, to mogę ci go odstąpić - rzekł z irytującym uśmiechem na twarzy. Wiedziałem, że chciał mnie sprowokować, a co gorsze, udało mu się.
- Nie poszedłbym z nim nawet, gdyby był ostatnim człowiekiem na ziemi - westchnąłem. Kyungsoo znów przybrał swój wyzywający uśmiech.
- Serio? - mruknął. - Wydaje mi się, że ostatnio patrzysz na niego w szczególny sposób.
- Przynajmniej nie próbuję desperacko zwrócić na siebie jego uwagi! - warknąłem głośniej niż zamierzałem. Kyungsoo zmierzył mnie poirytowanym spojrzeniem i zmarszczył czoło. Nie spodziewał się takiego ciosu.
- Uspokójcie się - przerwał nam Baekhyun. - Nie spotkaliśmy się tu, aby się kłócić. Porozmawiajmy na spokojnie, okay?
- Baek ma rację - poparł go Chanyeol. Spojrzałem na Kyungsoo z nieukrywaną wyższością. W porównaniu ze mną miał o wiele więcej szans u Jongina, więc dlaczego obawiał się, że to ja uwiodę obiekt jego westchnień? Zupełnie jakby ludzie tego typu mnie interesowali.
- Yixing sam prowokuje mnie do kłótni - westchnął Kyungsoo przybierając minę niewiniątka.
- Ja? To ty ciągle próbujesz się popisać przed Jonginem dogryzając mi! - wypaliłem czując gniew palący mnie od wewnątrz. Wszyscy naraz spojrzeliśmy na Kaia, który w skupieniu wsłuchiwał się w nasze słowa z obojętnym wyrazem twarzy.
- Przestań! Wiem, że jesteś zazdrosny, bo podczas, gdy każdy ma swoją parę, ty ciągle jesteś sam! - rzekł jadowitym tonem Kyungsoo, a ja poczułem ból. Trafił w samo sedno. Chłopak nie zamierzał mnie jednak oszczędzać i zaraz po raz kolejny wbił we mnie zimne spojrzenie zaczynając swój słowny atak. - Zastanawiałeś się kiedyś czemu nikt nie chce z tobą być? To wszystko przez twój charakter. Wydaje ci się, że ciągle musisz wygrywać. Pokazujesz wszystkim, że we wszystkim jesteś najlepszy, a tak naprawdę jesteś jednym wielkim zerem!
- Kyungsoo, przestań! - przerwał mu Baekhyun, lecz chłopak nie zamierzał go słuchać.
- Myślisz o sobie jak o kimś kto umie więcej niż inny, a w rzeczywistości jesteś jeszcze gorszy. To twoje wyobrażenie siebie cię niszczy! Nikt nie chciałby być z kimś takim!
- Dosyć! - warknął Jongin i szarpnął Kyungsoo za ramię. Chłopak zwrócił głowę w jego kierunku z buntowniczym wyrazem twarzy. Czułem się tak upokorzony, że miałem ochotę zapaść się pod ziemię i zostać zapomnianym przez ludzi. Wyraz twarzy Jongina wyrażał oburzenie i gniew. Czyżby on nie zgadzał się z przekonaniami swojego najlepszego przyjaciela?
- Przesadziłeś, Kyung - rzekł chłodnym głosem Chanyeol i oczy wszystkich zwróciły się na mnie. Miałem ochotę się rozpłakać, nie chciałem jednak okazywać swoich słabości. Wstałem z miejsca głośno odsuwając krzesło.
- Dzięki - rzuciłem cicho w stronę Baekhyuna i Chana, po czym szybkim krokiem skierowałem się ku drzwiom zarzucając torbę na ramię. Usłyszałem także jak ktoś podrywa się z miejsca i rusza za mną, lecz ja byłem już daleko od stolika. Drzwi zamknęły się za mną z charakterystycznym pyknięciem, a ja ruszyłem jeszcze szybciej przed siebie. Czy Kyungsoo miał rację? Naprawdę byłem aż tak narcystyczny? Czy ludzie naprawdę mnie tak postrzegali? Dotychczas widziałem Jongina jako zadufanego w sobie człowieka, który sądzi, że jest mistrzem w każdej dziedzinie, a dziś Kyungsoo zakomunikował mi w niezbyt przyjemny sposób, że to właśnie ja jestem takim typem. Czułem upokorzenie i ból mieszający się z gniewem. Może Kyungsoo naprawdę miał rację? Może to dlatego nigdy jeszcze nie byłem w żadnym związku, nie ważne jak bardzo pragnąłem się zakochać? Podczas, gdy wszyscy mieli swoje pary, ja miałem tylko siebie.
- Yixing! - usłyszałem nagle za sobą czyjeś wołanie. Głos ten rozpoznałem aż za dobrze. Przyśpieszyłem kroku zmierzając w uliczkę za zakrętem. W promieniach zachodzącego słońca wszystkie ulice wyglądały tak samo. Nagle poczułem szarpnięcie za rękę, a potem dotyk czyjejś dłoni na ramieniu okrytym koszulą i zimną ścianę budynku pod plecami. Dopiero potem dotarło do mnie co się dzieje. Rozpoznałem zapach perfum Jongina i dotyk jego dłoni na moich ramionach, kiedy stałem oparty o ścianę jednego z ceglanych budynków w mało uczęszczanej uliczce. Wokół praktycznie nie było żywej duszy, za wyjątkiem kilku kotów kręcących się wokół chodnika.
- Yixing... - zaczął spokojnym tonem Jongin, lecz przerwałem mu wyrywając się.
- Zostaw mnie - rzekłem wzdychając głęboko i starając się odejść, lecz Kim był dużo silniejszy ode mnie i przyciśnięcie mnie z powrotem do ściany nie było dla niego problemem.
- Posłuchaj mnie! - powiedział ostrym głosem nachylając się. Zapach jego perfum stał się jeszcze bardziej intensywny. Był jak narkotyk, który sprawił, że przestałem się szarpać i wbiłem wzrok w twarz wyższego bruneta.
- Niby czemu mam cię posłuchać? Dość się już dziś dowiedziałem - parsknąłem.
- Kyungsoo nie chciał tego powiedzieć - rzekł znów Jongin mocniej przyciskając moje nadgarstki do chropowatej powierzchni ściany.
- Przestań! To boli! - syknąłem z zaciśniętymi zębami czując ból rozchodzący się od nadgarstków, aż po ramiona. Jongin poluźnił uścisk wokół moich przegub, wbijając we mnie zimne spojrzenie. Odwróciłem wzrok. To wszystko przez niego. Nawet jeżeli istotnie byłem taki, jakim nazwał mnie Kyungsoo, to właśnie przez Kaia się taki stałem!
- Kyungsoo nie chciał tego powiedzieć - rzekł poważnym głębokim wzrokiem, a ja jedynie zerknąłem na niego przez ułamek sekundy skupiając się na jego hipnotyzującym spojrzeniu.
- Ale powiedział - wysyczałem znów próbując się wyrwać, w efekcie czego, Jongin znów mocniej chwycił moje nadgarstki.
- Przepraszam za niego. Nie wiedział co mówi - powiedział znów brunet przepraszającym tonem.
- Nie przepraszaj - burknąłem. - Każdy powinien odpowiadać za swoje czyny.
- Wiem, ale... - Jongin zwiesił głos dostrzegając Baekhyuna i Chanyeola wychodzących z przeciwległej uliczki. Po moich plecach przebiegł dreszcz. Gdyby nie Jongin już dawno byłbym w domu.
- Zostaw go, Kai - rzekł Baekhyun wbijając we mnie zatroskane spojrzenie. Brunet posłuchał go i delikatnie puścił mnie, powoli cofając się w tył. Rozmasowałem bolące nadgarstki, czując jak Baek kładzie dłoń na moim ramieniu.
- Yixing... nie przejmuj się nim - rzekł Byun z pocieszającym uśmiechem. Spojrzałem na niego, lecz nie mogłem się zmusić nawet do minimalnego uśmiechu.
- Kyungsoo nie chciał tego powiedzieć - powtórzył po raz trzeci Jongin.
- Powtarzasz się - uciąłem.
- Przepraszam cię za niego!
- Każdy powinien odpowiadać za swoje czyny - powiedziałem przez zaciśnięte zęby. Cała trójka wymieniła zdziwione spojrzenia. Poczułem jak dłoń Baekhyuna zsuwa się z mojego ramienia, a ja nie zastanawiając się długo ruszyłem szybkim krokiem przed siebie.
- Yixing! - zawołał nagle za mną Jongin, a ja odwróciłem się, choć cholernie chciałem już być w domu. Wpatrywałem się w niego wyczekująco.
- Ty też się powtarzasz - rzekł spokojnym głosem nie wyrażając żadnych uczuć. Prychnąłem cicho. Tak bardzo go nie lubiłem. Dlaczego Bóg starał mnie towarzystwem takiej osoby? Nie wiedziałem już kto jest gorszy: Kai, czy Kyungsoo? Miałem jednak wrażenie, że ta para na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako: "Najbardziej nieprzyjemne osoby, jakie kiedykolwiek poznałem".
Kiedy wracałem zachodzące słońce powoli chowało się poza horyzont. Wszedłem do domu trzaskając głośno drzwiami, a moja mama jak na zawołanie zaraz wynurzyła się z kuchni.
- Coś się stało, skarbie? Wróciłeś dzisiaj później niż zwykle - zauważyła.
- Byłem na pizzy z... kolegami - odparłem markotnym tonem i zdjąłem buty.
- Och, to naprawdę dobrze, że w końcu zacząłeś gdzieś wychodzić. Jeżeli dalej będziesz całymi dniami przesiadywał w domu wyrośniesz na odludka - rzekła tonem znawcy. Wywróciłem oczami i bez słowa skierowałem się do swojego pokoju. Był on całkiem dużym pomieszczeniem o ścianach w barwie jasnej szarości. Na samym środku stało moje łóżko zasłane schludnie narzutą w biało-niebieskie pasy. Na podłodze znajdowała się ciemna posadzka i mały, zielony, kudłaty dywanik. Po lewej stornie stało moje biurko, a dokładnie nad nim znajdowało się kwadratowe okno. Po prawej stronie przy łóżku stał mały biały stolik nocny, a dalej przy prawej ścianie znajdowała się duża szafa i komoda wykonane z ciemnego drewna tego samego koloru. Zrzuciłem marynarkę od mundurka na obrotowe krzesło przy biurku i przelotnie zerknąłem na moje odbicie w lustrze wiszącym na drzwiach. Wyglądałem... źle. Roztrzepane kosmyki włosów układały się na mojej głowie w coś na kształt ptasiego gniazda, moja koszula była pognieciona a mój wyraz twarzy ukazywał jedynie zmęczenie. Wyglądałem żałośnie. Ułożyłem się wygodnie na łóżku biorąc na kolana laptopa. Zamierzałem zapomnieć o wydarzeniach dzisiejszego dnia w bardzo prosty sposób - siedzieć w sieci tak długo, aż w końcu pamięć sama zacznie się kasować. Zaczesałem palcami rozwaloną grzywkę opadającą mi na czoło i zalogowałem się na Facebook'u. Sam nie wiem dlaczego. Po prostu zalogowanie się na ten portal społecznościowy było dla mnie w pewnym sensie rytuałem. Otworzyłem kolejną kartę i już miałem podłączyć słuchawki i puścić muzykę, gdy nagle dotarł do mnie sygnał wiadomości z Facebook'a. Zaintrygowany tym zajrzałem na stronę. Oczekiwałem, że to raczej zatroskany Baek napisał do mnie, by sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku, lecz to co zobaczyłem sprawiło, że poczułem dreszcze.
Wiadomość była od Kyungsoo.

Bardzo zaciekawiło mnie Twoje opowiadanie. Kai i Lay to dość specyficzni ludzie. Na serio. Żeby rywalizować o wszystko? Nawet o to, kto przyjdzie wcześniej do szkoły! Dzieci! Ciekawe, jak wytrzymają ze sobą na obozie. A może w końcu coś ich połączy. Kto się czubi, ten się lubi, co nie? Poza tym podoba mi się postać Kyungsoo. Pierwszy raz spotykam się, by był takim aroganckim dupkiem. Widać, że mu również zależy na przyjaźni z Jonginem. Jednak zachował się okropnie w stosunku do Laya mówiąc mu takie rzeczy. Czekam na kolejny z niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :D
No robi się coraz ciekawiej , Kyungsoo pokazał pazurki .Fajna sprawa , że zrobiłaś z niego takiego .. zarozumiałego dupka ? W każdych innych ff jest taki delikatny a tu ! Mi też podoba się jego postać . Lecę czytać 3 rozdział , jestem strasznie ciekawa tej wiadomości :D
OdpowiedzUsuń