Tytuł: "I am the best"
Paring: KaiXing (ponad to elementy BaekYeola, HunHana i pseudo-KaiSoo)
Uwagi: AU
Opis: Jongina i Yixinga łączy tylko jedno- rywalizacja. Rywalizują z sobą we wszystkim, w czym tylko mogą, jednak nagle Yixing zaczyna czuć do Jongina coś więcej. W dodatku musi poradzić sobie z zazdrością, która atakuje go kiedy tylko na horyzoncie pojawi się Kyungsoo.
Ayo! Właśnie udało mi się dokończyć ff, który zaczęłam pisać duuuuużo wcześniej. Nie przewiduję ile będzie miał części, ale... coś ok. 4-5. Napisałam go pewnego jesiennego wieczora, gdy byłam chora i tak postanowiłam, że będę go kontynuować. Pragnę jeszcze dodać, że w najbliższym czasie prawdopodobnie dodam ff o tematyce świątecznej, choć zamierzałam najpierw dodać jakiegoś BaekYeola z okazji urodzin Chanyeola... w każdym razie coś dodam xD
"I am the best"
Rozdział I
Z Jonginem łączyła mnie tylko rywalizacja. Rywalizowaliśmy w tańcu, w nauce i nawet w tym, kto pierwszy zjawi się w szkole. Nasi przyjaciele często mieli tego dosyć, czemu się w sumie nie dziwiłem. Mówili, że zachowujemy się jak dzieci, ale mimo to my dalej rywalizowaliśmy i nawet nie myśleliśmy o tym, żeby kiedykolwiek przestać.
Spojrzałem na Jongina pochylonego nad książką. Prawie na każdej lekcji siedział ze mną w ławce. Nie wiem czemu, ale cieszyło mnie to. Zagłębiłem się w tekst w podręczniku. Nie mogłem pozwolić, aby Jongin przeczytał to szybciej ode mnie. Przez ułamek sekundy widziałem jak nerwowo zerka w moją stronę. Od zawsze czytał okropnie wolno.
-Kto już przeczytał i jest gotowy streścić opowiadanie? -spytał w końcu nasz nauczyciel pan Lee. Był starszym mężczyzną około pięćdziesiątki i mimo tego, że lubił stawiać niedostateczne oceny był naprawdę miłym i lubianym człowiekiem. Słysząc jego pytanie oboje z Jonginem równocześnie podnieśliśmy ręce. Pan Lee spojrzał na nas bacznym wzrokiem. Uczył nas od lat, więc wiedział, że we wszystkim rywalizujemy.
-Yixing streść, proszę -powiedział uśmiechając się, a ja spojrzałem na Jongina triumfalnym wzrokiem i przystąpiłem do streszczania przeczytanego tekstu. Przez cały ten czas mój kolega z ławki patrzył na mnie swoim mrożącym krew w żyłach wzrokiem, przez co kilka razy się przejęzyczyłem. W końcu nauczyciel stwierdził, że mogę już usiąść i podziękował mi za aktywny udział w lekcji, a ja z wielkim uśmiechem na twarzy wróciłem na miejsce.
-Czemu się tak na mnie patrzysz? -spytałem Jongina cicho kiedy siadałem w ławce, a on tylko przewrócił oczami i wbił wzrok w blat. Pewnie nie mógł się pogodzić z przegraną. Nachyliłem się nad zeszytem udając, że coś notuję, lecz w rzeczywistości patrzyłem na Jongina z nieukrywaną satysfakcją. Siedział zagłębiony w swoich własnych nieodgadnionych myślach i chyba nawet nie zauważył, że na niego patrzę. Nagle ciszę w klasie przerwał dźwięk dzwonka na przerwę. Poderwałem się z miejsca pakując do torby zeszyt, długopis i podręcznik po czym biegiem ruszyłem w stronę drzwi. Chciałem być na boisku szybciej niż Jongin, który już zamierzał pobiec za mną. Pobiegłem przez długi korytarz po czym zbiegłem po schodach cały czas słysząc kroki goniącego mnie Kai'a. Byłem już przy drzwiach. Jeszcze chwila, a chwyciłbym za klamkę i wybiegł na podwórko, ale coś mi przeszkodziło. Tym "czymś" był plecak Jongina, który ten sprytnie rzucił mi pod nogi. W jednej chwili straciłem równowagę i pewnie runąłbym na ziemię i uderzył głową o ziemną posadzkę, gdyby nie Jongin, który złapał mnie w pasie mocno przyciskając do siebie i ratując mnie tym samym, przed upadkiem. Pewnie przestraszył się, że przewalę się i narobię hałasu, a co za tym idzie jakiś nauczyciel się tym zainteresuje. Tak, czy owak nagle znalazłem się w ramionach Kai'a, który uratował mnie przed upadnięciem na ziemię.
-Ups... Przepraszam Yixing. Nie pomyślałem, że możesz się przewrócić -rzekł lekko zdenerwowany Jongin nadal odejmując mnie w pasie.
-Co wy robicie? -spytał Chanyeol schodząc ze schodów i patrząc na nas jak na idiotów. Zapewne tak w tej chwili wyglądaliśmy. Park był moim dobrym kolegą od przeszło pięciu lat. Zawsze umiał mnie pocieszyć, pomóc mi lub zwyczajnie doradzić, choć sam miał sporo problemów.
-Co wy robicie? -spytał Chanyeol schodząc ze schodów i patrząc na nas jak na idiotów. Zapewne tak w tej chwili wyglądaliśmy. Park był moim dobrym kolegą od przeszło pięciu lat. Zawsze umiał mnie pocieszyć, pomóc mi lub zwyczajnie doradzić, choć sam miał sporo problemów.
-My?... Nic -odpowiedział szybko zaskoczony Jongin i puścił mnie, a ja nawet nie zdążyłem ustać na nogach, więc tylko upadłem na ziemię obok ciągle na niej leżącego plecaka Kai'a. Chłopak spojrzał na mnie.
-Oj! Naprawdę cię przepraszam Yixing -mruknął cicho pomagając mi wstać. Chanyeol nadal patrzył się na nas tym swoim dziwnym wzrokiem. Wstałem trochę chwiejąc się na nogach i zarzuciłem sobie torbę na ramię.
-Jongin ty idioto! -syknąłem cicho pod nosem otrzepując z kurzu mundurek. Na twarzy Kai'a pojawił się uśmiech.
-Przecież to było niechcący! -upierał się zakładając na ramiona swój plecak, który wcześniej rzucił mi pod nogi. Nie zważając na jego słowa skierowałem się do drzwi prowadzących na zewnątrz. Za mną ruszyli Chanyeol i oczywiście ciągle rozbawiony Jongin. Nie zwracałem na nich uwagi i po prostu szedłem przed siebie, aby w końcu wygodnie usiąść pod jednym z rozłożystych drzew obok boiska do piłki nożnej. Luhan i Sehun często tu grali, ale ja nigdy w piłce dobry nie byłem. Ledwie zdążyłem zrzucić z ramienia torbę i oprzeć się plecami o pień starego dębu, a do moich uszu dobiegł głos Chanyeola.
-Hej Yixing! Obraziłeś się na nas? -spytał ze śmiechem. Westchnąłem. Jongin i Chanyeol usiedli obok mnie.
-Nie -odpowiedziałem.
-To czemu jesteś taki... ponury? -spytał znów Chanyeol.
-Bo ktoś podrzucił mi plecak pod nogi chcąc mnie zabić -odpowiedziałem patrząc na lekko zawstydzonego Jongina. Chłopak mruknął coś pod nosem i przeczesał włosy palcami.
-Nie wiem o co wy się kłócicie tym razem, ale kiedy was zobaczyłem przytulaliście się do siebie, więc wydawało mi się to trochę... podejrzane -powiedział Chanyeol uśmiechając się lekko.
-My się wcale nie przytulaliśmy! -warknąłem.
-No dobrze. Obyście się tylko nie zamienili w Sehuna i Luhana -powiedział Chanyeol wskazując na blondynów siedzących na jednej z ławek. Luhan siedział Sehunowi na kolanach, a ten czule głaskał go po jasnych włosach. Byli oni parą już od prawie dwóch lat, lecz problem polegał na tym, że czasami przesadzali z czułością.
Słysząc słowa Chanyeola, Jongin skrzywił się.
-Przestań! Nawet nie myśl, że ja i Yixing moglibyśmy być razem -rzekł z wymuszoną powagą w głosie. Przewróciłem oczami. Nagle wzrok Chanyeola zatrzymał się na wejściu do szkoły, z którego właśnie wychodził Baekhyun. No tak, pewnie teraz mnie zostawi, a sam pójdzie się migdalić z Beconem za budynkiem. To było do przewidzenia.
-Dobra, ja lecę. Na razie! -rzucił na pożegnanie i podbiegł do Baekhyuna. Przez chwilę obserwowałem jak z nim rozmawia, a po chwili obejmuje ramieniem i prowadzi za budynek szkoły. Byli taką uroczą parą. Czasami zazdrościłem im. Sam tak bardzo chciałbym się szczęśliwie zakochać.W myśli przeklinałem jednak Chanyeola, za to, że zostawił mnie samego w tak niewygodnej sytuacji. Mój wzrok padł na Jongina, z którym na nieszczęście przypadło mi teraz siedzieć. Nie chciałem być chamski i zostawić go tu samego, a poza tym lubiłem spędzać przerwy akurat pod tym drzewem. Postanowiłem zignorować cały czas zerkającego na mnie Kai'a i swobodnie korzystać w wolnego czasu pomiędzy lekcjami. Zwłaszcza, że była to długa przerwa. Wyjąłem z torby butelkę wody i napiłem się, by po chwili poczuć na sobie wzrok chłopaka. Odstawiłem butelkę patrząc się na niego, lecz on odwrócił głowę w bok nim zdążyłem na niego spojrzeć. Pomyślałem, że pewnie się ze mną bawi. Cóż za głupia zabawa! Brunet przez chwilę obracał w palcach swoją srebrną bransoletkę, lecz nagle wyjął z kieszeni telefon komórkowy i słuchawki.
-Trzymaj -rzekł i wręczył mi jedną z nich. Lekko zdezorientowany spojrzałem na niego i w końcu wziąłem słuchawkę. Kai uśmiechnął się i włączył jakąś piosenkę. Dotychczas nie interesowałem się tym czego słucha. Ba, nic dotyczącego niego mnie nie interesowało, a jednak teraz z zapartym tchem wsłuchiwałem się w rytm utworu. Brunet także założył drugą słuchawkę i wygodnie oparł się o pień drzewa. Poczułem się trochę niezręcznie. Nie wiedziałem gdzie mam podziać wzrok, który z nieznanych mi dotąd powodów, cały czas kierował się ku twarzy Jongina. Westchnąłem i ostatecznie wlepiłem spojrzenie w Sehuna i Luhana, którzy cały czas siedzieli na ławce teraz obdarowując się nawzajem drobnymi pocałunkami. Mój znajomy Kris, jak zawsze spędzał długą przerwę na grze w koszykówkę z chłopakami ze starszych klas, a Zitao- uczeń z niższej klasy, któremu Kris zdecydowanie wpadł w oko, siedział na trawie i obserwował każdy jego ruch. Nagle usłyszałem wołanie. Wyjąłem słuchawkę z ucha w poszukiwaniu źródła dźwięku. Co prawda nie musiałem szukać długo, bo głos należał go Kyungsoo- przyjaciela Jongina. Kolegowali się ze sobą chyba od przedszkola, ale pewny nie byłem. W każdym razie spędzali ze sobą naprawdę dużo czasu i nie wiadomo czemu jakoś nie darzyłem Kyungsoo sympatią. Bałem się sam przed sobą przyznać ale... chyba byłem zazdrosny.
-Hej Jongin! Nie idziesz grać? -spytał D.O obracając w rękach piłkę do piłki nożnej. Kai lubił grać i robił to naprawdę często. Swoją drogą, był w tej dyscyplinie sportu bardzo dobry, w przeciwieństwie do mnie. Ja byłem kompletną łamagą jeśli chodzi o piłkę nożną. Była to chyba jedyna rzecz, w jakiej Jongin umiał mnie pokonać.
-Nie -odparł krótko brunet. Zdziwiłem się. Z tego co pamiętam, jeszcze nigdy nie odmówił Kyungsoo przyjacielskiego meczu.
-Serio? Zamierzasz całą przerwę siedzieć pod jakimś głupim drzewem? -spytał z irytacją w głosie D.O. On chyba też mnie za bardzo nie lubił, ale nie obchodziło mnie to. Kai westchnął.
-Ehh... No dobra, ale tylko jeden króciutki mecz -mruknął niechętnie podnosząc się z ziemi. Otrzepał mundurek z piachu i zdjął marynarkę zostając jedynie w białej koszuli.
-Popilnuj mi tego -rzekł wręczając mi telefon i swoją marynarkę przesiąkniętą zapachem jego mocnych perfum.
-Dobra... -mruknąłem niechętnie. Nie chciałem być jego "psem stróżem" służącym tylko do tego, żeby przypilnować jego rzeczy, kiedy idzie grać. Mimo to nie chciałem też, żeby jego marynarka się pobrudziła, więc starannie złożyłem ją w kostkę i położyłem na ziemi. Patrzyłem to na Jongina biegającego za piłką, to na lekko zachmurzone szarobure niebo, aż w końcu przymknąłem oczy i znużony nagłą potrzebą sny oparłem głowę o pień drzewa. Po przerwie czekała mnie lekcja geografii, której nienawidziłem, mimo iż byłem typowym kujonem i starałem się lubić każdy przedmiot. Zamknąłem oczy całkowicie chłonąc całym swoim ciałem śpiew ptaków i miły delikatny wiaterek wiejący z południa.
-Trzymaj -rzekł i wręczył mi jedną z nich. Lekko zdezorientowany spojrzałem na niego i w końcu wziąłem słuchawkę. Kai uśmiechnął się i włączył jakąś piosenkę. Dotychczas nie interesowałem się tym czego słucha. Ba, nic dotyczącego niego mnie nie interesowało, a jednak teraz z zapartym tchem wsłuchiwałem się w rytm utworu. Brunet także założył drugą słuchawkę i wygodnie oparł się o pień drzewa. Poczułem się trochę niezręcznie. Nie wiedziałem gdzie mam podziać wzrok, który z nieznanych mi dotąd powodów, cały czas kierował się ku twarzy Jongina. Westchnąłem i ostatecznie wlepiłem spojrzenie w Sehuna i Luhana, którzy cały czas siedzieli na ławce teraz obdarowując się nawzajem drobnymi pocałunkami. Mój znajomy Kris, jak zawsze spędzał długą przerwę na grze w koszykówkę z chłopakami ze starszych klas, a Zitao- uczeń z niższej klasy, któremu Kris zdecydowanie wpadł w oko, siedział na trawie i obserwował każdy jego ruch. Nagle usłyszałem wołanie. Wyjąłem słuchawkę z ucha w poszukiwaniu źródła dźwięku. Co prawda nie musiałem szukać długo, bo głos należał go Kyungsoo- przyjaciela Jongina. Kolegowali się ze sobą chyba od przedszkola, ale pewny nie byłem. W każdym razie spędzali ze sobą naprawdę dużo czasu i nie wiadomo czemu jakoś nie darzyłem Kyungsoo sympatią. Bałem się sam przed sobą przyznać ale... chyba byłem zazdrosny.
-Hej Jongin! Nie idziesz grać? -spytał D.O obracając w rękach piłkę do piłki nożnej. Kai lubił grać i robił to naprawdę często. Swoją drogą, był w tej dyscyplinie sportu bardzo dobry, w przeciwieństwie do mnie. Ja byłem kompletną łamagą jeśli chodzi o piłkę nożną. Była to chyba jedyna rzecz, w jakiej Jongin umiał mnie pokonać.
-Nie -odparł krótko brunet. Zdziwiłem się. Z tego co pamiętam, jeszcze nigdy nie odmówił Kyungsoo przyjacielskiego meczu.
-Serio? Zamierzasz całą przerwę siedzieć pod jakimś głupim drzewem? -spytał z irytacją w głosie D.O. On chyba też mnie za bardzo nie lubił, ale nie obchodziło mnie to. Kai westchnął.
-Ehh... No dobra, ale tylko jeden króciutki mecz -mruknął niechętnie podnosząc się z ziemi. Otrzepał mundurek z piachu i zdjął marynarkę zostając jedynie w białej koszuli.
-Popilnuj mi tego -rzekł wręczając mi telefon i swoją marynarkę przesiąkniętą zapachem jego mocnych perfum.
-Dobra... -mruknąłem niechętnie. Nie chciałem być jego "psem stróżem" służącym tylko do tego, żeby przypilnować jego rzeczy, kiedy idzie grać. Mimo to nie chciałem też, żeby jego marynarka się pobrudziła, więc starannie złożyłem ją w kostkę i położyłem na ziemi. Patrzyłem to na Jongina biegającego za piłką, to na lekko zachmurzone szarobure niebo, aż w końcu przymknąłem oczy i znużony nagłą potrzebą sny oparłem głowę o pień drzewa. Po przerwie czekała mnie lekcja geografii, której nienawidziłem, mimo iż byłem typowym kujonem i starałem się lubić każdy przedmiot. Zamknąłem oczy całkowicie chłonąc całym swoim ciałem śpiew ptaków i miły delikatny wiaterek wiejący z południa.
***
-Yyy... Yixing? -usłyszałem znajomy głos, który jeszcze przez chwilę odbijał mi się echem w głowie. To był głos Kai'a. Dziwne, przecież jeszcze nigdy mi się nie śnił... Powoli otworzyłem oczy i pierwszym co zobaczyłem był twarz Jongina oddalona od mojej dosłownie milimetrami. Byłem... zaszokowany. Musiałem wyglądać naprawdę komicznie, bo Jongin zaśmiał się widząc mój zdezorientowany wyraz twarzy. Dopiero teraz spostrzegłem, że za klęczącym przy mnie Kai'em stoją jeszcze Chanyeol, Baekhyun i niezasługujący na moją uwagę Kyungsoo. Przetarłem oczy dłonią.
-Wstawaj śpiąca królewno! -zawołał Chanyeol z denerwującym uśmieszkiem na twarzy. -Przerwa się skończyła!
Spiorunowałem go wzrokiem. Nadal nie rozumiałem czemu Jongin się nade mną pochyla.
-Ehh... Mógłbyś wstać? Próbuję zabrać moją marynarkę -wytłumaczył mi brunet. Dopiero teraz spostrzegłem, że leżę na jego marynarce, którą wcześniej tak ładnie i starannie złożyłem.
Spiorunowałem go wzrokiem. Nadal nie rozumiałem czemu Jongin się nade mną pochyla.
-Ehh... Mógłbyś wstać? Próbuję zabrać moją marynarkę -wytłumaczył mi brunet. Dopiero teraz spostrzegłem, że leżę na jego marynarce, którą wcześniej tak ładnie i starannie złożyłem.
-Oh... przepraszam Kai -rzekłem ze skruchą w głosie, choć w rzeczywistości nie było mi go żal. Mógł po prostu pilnować swoich rzeczy. Niechętnie podniosłem się, a Jongin wziął swoją ubrudzoną lekko ziemią marynarkę. Czułem się nieco upokorzony, ale starałem się za wszelką cenę wyzbyć tego uczucia. Powoli ruszyłem w stronę budynku szkoły, a za mną podążyli Kai, Kyungsoo, Chanyeol i Baekhyun. Starałem się nie zwracać na nich uwagi. Ich obecność była mi w tej chwili zbędna.
-Idźcie do klasy, a my się tu pożegnamy -rzekł Chanyeol zatrzymując się z Baekhyunem na korytarzu przy schodach. Wiedziałem, że darzą się naprawdę pięknym uczuciem, i bardzo bolała ich wiadomość, że nie trafili do jednej klasy. Ani ja, ani Jongin, ani nawet Kyungsoo nie zwróciliśmy na nich uwagi i tylko poszliśmy przed siebie zostawiając ich samych sobie. Wchodząc na pierwszy schodek obejrzałem się jednak, a moje oczy spostrzegły jak ręce Baekhyuna oplatują szyję Chana, którego dłonie spoczywają na jego biodrach. Ten widok był tak uroczy, że nie mogłem oderwać od niego wzroku. Ogólnie Baek i Chanyeol byli najsłodszą parą jaką znałem. Po chwili spostrzegłem, jak rudy składa na ustach Byuna delikatny pocałunek. Wiele razy widziałem, jak się całowali, i powiem, że robili to naprawdę szczerze i czule. Zazdrościłem im. Też chciałbym móc tak kogoś pocałować. Nagle poczułem uderzenie. Ktoś pchnął mnie na schody, a ja upadłem prosto przed siebie na twarde stopnie. Syknąłem cicho bardziej ze złości niż z bólu. Jeżeli to znów wybryk Jongina, to jestem gotowy mu wydrapać oczy!
-Oj! Przepraszam Yixing. Nie chciałem -zaczął się tłumaczyć Kyungsoo. Więc to jednak on mnie popchnął? Moja nienawiść do niego wzrosła. Dlaczego akurat musiał się przyjaźnić z Jonginem? Do moich uszu dotarł stłumiony śmiech. Spojrzałem na D.O nadal leżąc na zimnych stopniach. Śmiał się. On perfidnie śmiał się z mojego upadku. Miałem przeczucie, że Kai też nagle zacznie się śmiać i wyjdę na wielkiego łamagę, jednak on zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Podszedł do mnie i pomógł mi wstać, co okropnie mnie zaskoczyło.
-Nic ci nie jest? -spytał. Pokręciłem głową. Bo niby co miałem mu odpowiedzieć? Kyungsoo nadal chichotał patrząc na mnie z wyższością. Oh... jaką ja miałem wtedy ochotę zwalić go z tych schodów.
-Nic ci nie jest? -spytał. Pokręciłem głową. Bo niby co miałem mu odpowiedzieć? Kyungsoo nadal chichotał patrząc na mnie z wyższością. Oh... jaką ja miałem wtedy ochotę zwalić go z tych schodów.
-Boże Yixing... Serio, tak łatwo cię przewrócić? -spytał cały czas się śmiejąc. Już miałem go pocisnąć jakimś mocnym tekstem, ale wyprzedził mnie Jongin.
-Zamknij się Kyungsoo -wycedził mu prosto w twarz i pociągnął mnie w stronę naszej sali zostawiając zdezorientowanego D.O przy schodach. Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie spojrzeć na niego upajając się tym samym widokiem jego zakłopotania. Pewnie czuł się okropnie głupio, a swoją drogą dobrze mu tak. Teraz miałem pewność, że Jongin trzyma moją stronę.
-Zamknij się Kyungsoo -wycedził mu prosto w twarz i pociągnął mnie w stronę naszej sali zostawiając zdezorientowanego D.O przy schodach. Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie spojrzeć na niego upajając się tym samym widokiem jego zakłopotania. Pewnie czuł się okropnie głupio, a swoją drogą dobrze mu tak. Teraz miałem pewność, że Jongin trzyma moją stronę.

Ostatnio zwariowalam na punkcie tego paringu i ciesze sie, ze do Ciebie trafilam. Kai vs. Xingi <3 mozna liczyc na kolejne rozdzialy, prawda? Blaaaaaagam!
OdpowiedzUsuńUhuhu ah ten Satansoo ! :D . Strasznie lubię KaiXing więc masz ode mnie duużego plusa , byłby jeszcze większy gdyby Lay zostałby tą dominującą stroną XD Zapowiada się dosyć fajnie , Hwaiting ! ^^
OdpowiedzUsuń